
POZNAJMY SIĘ
O mnie

RAFAŁ KIESCHNICK / ARCHITEKT WNĘTRZ
Funkcja i forma
fufo to skrót od dwóch słów, funkcji i formy, w tej kolejności. Najpierw ustalam, jak będzie się żyć w mieszkaniu, a dopiero potem, jak ma wyglądać. Wnętrze, które dobrze wychodzi na zdjęciach, ale codziennie uwiera, uważam za nieudany projekt.
Tworzę domy, a nie produkty. Dlatego każdy projekt zaczynam od rozmowy o Was: o porannej kawie, o tym, kto pracuje zdalnie, gdzie lądują zakupy i co przywieźliście z podróży. Z tych drobiazgów powstaje układ, który pasuje do Waszego dnia, a nie do katalogu.
Jak pracuję
Nie narzucam gotowej wizji. Pokazuję kierunki, tłumaczę, co wynika z każdego z nich, i słucham, kiedy coś Wam nie pasuje. W cenie każdego etapu są dwie tury poprawek, a każdą kolejną wyceniam osobno i ustalamy ją, zanim się do niej zabiorę. Na wiadomości odpowiadam w ciągu 2 dni roboczych.

Trudne układy
Najbardziej lubię mieszkania, w których „się nie da”: wąski korytarz, skos, nieustawny pokój, kawalerka dla dwojga pracujących zdalnie. W takim miejscu każda decyzja ma znaczenie, więc szukam rozwiązań na wymiar, a niewygodny element często zamieniam w zaletę. Kwadratowy salon z oknem na środku też zaprojektuję, ale to nie przy nim się rozkręcam.


Ergonomia i dostępność
Moja praca dyplomowa z architektury wnętrz (WSH we Wrocławiu, 2024) to projekt 47-metrowego mieszkania w bloku z wielkiej płyty dla starszej pani poruszającej się na wózku. Kolory wziąłem z palety Fiata 126p, bo takim jeździł jej mąż, a znajome wnętrze pomaga. Od tamtej pory wysokość blatu, szerokość przejścia i zasięg ręki liczę, a nie zgaduję. Projektuję tak, żeby mieszkanie było wygodne także za dziesięć lat, bo dostępne nie musi znaczyć szpitalne.
